sobota, 11 marca 2017

Luty bez wydatków: sukcesy i porażki

Luty wydawał się być idealny by zmienić swoje nawyki konsumenckie: nie tylko był najkrótszym miesiącem w roku ale również obfitował w podwójny zastrzyk gotówki. Na samym początku miesiąca mega nakręciłam się na oszczędzanie i odbudowę oszczędności, które rozpływały się od jakiegoś czasu.

Co udało mi się osiągnąć?

1. Oszczędności: zaoszczędziłam 3100 zł co jest wynikiem dobrym.

2. Wprowadzenie reżimu jedzeniowego: wróciłam do jedzenia śniadań w domu oraz gotowania posiłków. Od razu zaznaczę, że nie zawsze mi się to udawało - często przez wieczny pęd w pracy po prostu łatwiej było wyskoczyć gdzieś na lunch. Nie staram się jednak być całkowicie bezwzględna ze sobą, bo wiem, że takie rzeczy się zdarzają i zdarzać będą. Zarządzam zespołem i raz w miesiącu wychodzimy z moimi ludźmi na lunch. Gdy przyjeżdżają goście z zza granicy, normalne jest to, że również wychodzimy razem na jedzenie.
 Oprócz zwiększonej liczby samodzielnie przygotowanych posiłków chyba delikatnie zmieniło mi się podejście do zredukowania wyrzucanego jedzenia i korzystania maksymalnie z tego co się ma. Dzisiaj, gdy A. mówi, że "musimy jechać na zakupy bo nie ma co jeść", mi przychodzi do głowy milion różnych obiadów, które wciąż byłabym w stanie ugotować z tego co mamy w lodówce.

3. Karta kredytowa: nie zrobiłam ani jednego "odzieżowego" zakupu z użyciem karty co jest dla mnie bez precedensu:)

4. Nakręcenie się na szybszą spłatę kredytu hipotecznego: zaczęłam oglądać coraz to mądrzejsze filmy na youtube, które nie są już tylko haul'ami kosmetycznymi;). Jedną z takich youtuberek jest Free to Frugal, która opowiada jak spłaciła wraz z mężem kredyt na dom, wydając pieniądze miesięcznie tylko za rzeczy niezbędne im do funkcjonowania (mieszkanie, jedzenie, transport, koszta zw. z posiadaniem dzieci) i oszczędzając co tylko się da.
Muszę przyznać, że do tej pory mój kredyt nie był dla mnie bardzo "realny" - ot zwykła opłata miesięczna, którą nigdy zbytnio się nie przejmowałam. Gdy usiedliśmy jednak ostatnio z A. i przeliczyliśmy, ile zaoszczędzilibyśmy nadpłacając kredyt, omal nie usiedliśmy z wrażenia. Wcześniejsza spłata kredytu z naszymi "przeciętnymi" zarobkami jest totalnie do zrobienia.

5. Stworzenie listy celów finansowych: nie zaprzeczę, ogromnie mi ta lista pomogła w niepodejmowaniu kilku zakupowych decyzji: zamiast kupić czerwoną sukienkę, myślałam uporczywie o numerze 1 z mojej listy jakim jest samochód. Są tam też wakacje w Azji (na podróżowaniu nie oszczędzam!), własny gabinet, komputer dla rodziców oraz kurs żeglarski. Myślę, że spłata kredytu również powinna tam trafić.

Co się nie do końca udało?

1. Zakupy odzieżowe: jak już pisałam, kupiłam parę butów za 30 zł, nie mam sobie tego jednak za złe. Co jednak gryzie mi sumienie w dość brutalny sposób to płaszcz wiosenny za 399zł kupiony gdy tylko wybiła data 1 marca. To był totalny impuls, i efekt znanej marki. Drugi raz bym go nie kupiła bo obecnie wydaje się lekko za duży, nie mówiąc o cenie. Dobrą oznaką jednak jest to, że faktycznie o tym myślę, że były to źle wydane pieniądze bo kiedyś, prawdopodobnie nie ruszyłoby mnie to ani trochę. Całe szczęście, nie kupiłam go używając karty kredytowej.

Na czym chcę się skupić w tym miesiącu:

  • wstawanie o 7:00 : bardzo pomoże mi to w codziennej organizacji, da dodatkowe pół godziny na przygotowanie posiłków, sprawi, że moje poranki będą spokojniejsze, będę mogła wyprowadzić rano psa
  • zwiększanie liczby samodzielnie gotowanych posiłków
  • porządki w lodówce, szafce, w któej przechowujemy jedzenie
  • niedzielne gotowanie zupy z resztek warzyw pozostałych z tygodnia